poniedziałek, 17 maja 2010

friendship

Zaufała mi... Tak długo o to walczyłam, a teraz nie wiem czy na to zasłużyłam. Nie jestem pewna czy jestem w stanie podołać temu ciężarowi.
Bałam się, że zostanę zepchnięta na drugi plan i przez to podwójnie walczyłam o jej przyjaźń. Decydowałam się na najróżniejsze rzeczy (choćby jechanie przez pół miasta o 22, żeby się z nią spotkać i porozmawiać), aby zapewnić ją, że zrobię dla niej wszystko. Udało się.
Odsłoniła przede mną część swojej duszy w postaci kartek z pamiętnika, prosząc bym zachowała to dla siebie i póki co nie dyskutowała z nią o ich treści, bo nie jest na to gotowa. Po przeczytaniu ich uznałam, że ja również nie jestem gotowa. Nie mam pojęcia co jej doradzić, jak się zachować... Chcę jej pomóc, ale nie jestem w stanie. Moja ułomność psychiczna po raz pierwszy dała o sobie znać. Nikt mnie nie nauczył co to znaczy pomagać, nie nauczono mnie przyjaźni.
Nie ma w tym przesady.
Osoby, które kiedyś uważałam za przyjaciół były tak naprawdę tylko kolegami, znajomymi. Głębszych uczuć nigdy nie poznałam, ponieważ zawsze otaczałam się tymi płytkimi. Jestem jak dziecko, które uczy się wszystkiego od podstaw, ale jeśli ma się to wiązać z tym, że w końcu uda mi się jej pomóc to jestem w stanie przejść przez te wszystkie stadia: od dziecka do dorosłego.