poniedziałek, 8 lutego 2010

closure



Wykończona pod każdym możliwym względem. Byle do... czwartku? Skoczę na godzinkę do szkoły i rozpoczynam kurowanie. Chyba, że coś (ktoś) zmusi mnie do wyjścia na zewnątrz w piątek. 
Niestety mój organizm się poddał i przeziębienie to wykorzystało. Chodzę sobie - z 38 stopniową gorączką, zatkanym nosem i bolącym gardłem - do szkoły i jestem w miarę szczęśliwa. Dlaczego? Bo one zawsze potrafią mi humor poprawić. :) 
Chusteczki, tabletki, chusteczki, Max Flu w szklance, herbata rozgrzewająca i chusteczki. Tak wygląda moje biurko aktualnie. A powinien tu leżeć Potop, książka i vademecum z historii i WOSu. Phi, idę spać. Cmok w bok.


Słucham: Dommin - Closure

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz