poniedziałek, 22 lutego 2010

Dreaming about... Lassiter?!

Jest tu opcja, żebym tylko ja widziała ten wpis? Przydałaby się.
Chciałam tu opowiedzieć swój sen. Miałam już to zrobić rano, ale zdecydowanie jestem za bardzo leniwa. No i mam za swoje - nie pamiętam już wielu szczegółów, a chciałam ten sen zapamiętać jak najdokładniej, bo po raz pierwszy trafił mi się w takiej złożonej postaci i z tak wieloma elementami. Jednak teraz zaczynając go opisywać uznałam, że on nie nadaje się by w jakikolwiek sposób pojawiać się w internecie. Zbyt prywatny... A o niektórych rzeczach jest mi po prostu wstyd pisać. Nie chodzi tu o jakieś sprośne rzeczy. To się akurat nie pojawiło. Trudniej jest mi pisać o zwyczajnym pocałunku z jakimś aktorem. Dlatego nie mam innego wyboru i będę powoli coraz więcej szczegółów zapominać. Wiem, że mam jeszcze przecież tradycyjne kartki lub zawsze mogę zapisać to w notatniku w komputerze i zachować to dla siebie. Powiem (a raczej napiszę) krótko: Mam wścibską rodzinę. 
Podsumowując: Zamiast dodać sensowny post, daję tłumaczenie dlaczego żadnego nie będzie. Bez ładu i składu, niepoprawny stylistycznie i gramatycznie, nabazgrany w pośpiechu. To ostatnie nie jest moim wytłumaczeniem, chociaż może gdybym miała więcej czasu pojawiłoby się tutaj coś ciekawszego. C'est la vie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz