czwartek, 11 lutego 2010

"tylko zmieniają się kolory..."


Przedwczoraj byłam (z klasą) w Krakowie w teatrze. "Ożenek" Mikołaja Gogola. Wróciliśmy późno. Nasz autokar niestety wysadził nas za daleko od mojego domu, więc musiałam liczyć na pomoc znajomych. Zabrałam się z koleżanką i jej ojcem. Mimowolnie stałam się świadkiem ich rozmowy:

Ojciec: To na czym byliście w tym teatrze?
Koleżanka: Na "Ożenku Gogola"  (Nie pomyliłam się. Ona uważa to za pełen tytuł sztuki)
Ojciec: *z pełną powagą* A nie Gorola? Nie znam. 
Koleżanka: A wiesz kto tam grał! Ta pielęgniarka z "Na dobre i na złe"!
Ojciec: (nazwisko tej pielęgniarki)?
Koleżanka: Tak! I ten lekarz z "M jak Miłość"!
Ojciec: (kolejne nieznane mi nazwisko. Nie aktora, postaci.)? A podobał ci się w ogóle ten cały ożenek?
Koleżanka: Niezbyt. A co było dzisiaj w (nazwa kolejnego serialu)?

Przeraziło mnie to. Jak można być takim ignorantem i ograniczać się tylko i wyłącznie do kultury masowej?! Mikołaja Gogola to nie znają, ale jeśli chodzi o 579875 odcinek "Mody na Sukces" to są w stanie opisać w co była ubrana główna bohaterka, gdy rozmawiała z jakimś facetem! Co się z tym światem dzieje?

Słucham: Sen Zu - Półnaga Prawda 

2 komentarze:

  1. eh, każdy preferuje coś innego, osobiście wolę ambitniejsze dzieła niż "Na dobre i na złe", ale jeśli to daje dziewczynie satysfakcję... niech każdy cieszy się swoim życiem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. no, to zmienia postać rzeczy ;)

    OdpowiedzUsuń