wtorek, 2 lutego 2010

New beginning

Moja historia jest prosta. Kiedyś miałam mnóstwo znajomych (wtedy uważałam ich za przyjaciół). Ślepo za nimi podążałam, dostosowywałam się do ich gustu, stylu, światopoglądu (opierającego się głównie na plotkach) i nawet mi do głowy nie przyszło, że można inaczej. 
Pamiętam jak w poprzedniej szkole dostaliśmy kartki z testem psychologicznym. Wielobok, w każdym kącie literka przyporządkowana danemu typowi osobowości, a pod spodem cechy, które ją charakteryzują. Ty miałeś określić do której grupy, będąc na imprezie, się przyłączysz. Wypełniasz bez problemu okienko najbardziej przypadającą ci do gustu literką. Pod spodem zadanie drugie: "Grupa do której się przyłączyłeś wyszła z imprezy. Wybierz kolejną grupę."  Chwila namysłu i mogłeś przejść do następnego i zarazem ostatniego zadania, które brzmiało identycznie jak drugie. I znowu z jeszcze większym trudem wybierasz literkę i szczęśliwy czekasz, aż nauczyciel odczyta Ci jakim typem osobowości jesteś.

Jak zwykle wyszło mi, że jestem Artystką, ale nie o to tu chodzi.

Później trafiłam do nowej szkoły, gdzie nikogo nie znałam. Zobaczyłam, że można inaczej. Możesz posiadać własny styl, możesz robić to co TY pragniesz w danej chwili, a nie cała grupa, możesz mówić co chcesz i nie przejmować się zdaniem innych. Możesz być sobą. 

Zrozumiałam, że zamiast szukać w psychoteście drugiej grupy mogę po prostu wyjść z imprezy razem z resztą Artystów.

Słucham: Post Regiment - Kolory

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz