niedziela, 21 lutego 2010

Mini zwierzenia.

Pojechałam do babci, po raz pierwszy nie po to by się pouczyć w spokoju (w domu nie jest mi to dane), ale po to by po odpoczywać. Oczywiście nie tylko z tego powodu jeżdżę do babci, ale to zostawię sobie na kiedy indziej.
Wczoraj zrobiłam sobie francuski manicure (nienawidzę malować paznokci, ale pewien mały projekcik wymyślony z moją koleżanką mnie do tego zmusił), wzięłam gorącą kąpiel i weszłam w jedną z moich ulubionych, babcinych piżam. Spojrzałam w lustro i odgarnęłam kosmyk włosów z czoła. 
Zamarłam. 
W oczach stanęła mi dawna fotografia, gdy w tej samej piżamie, z bardzo podobnymi paznokciami (dodatek stanowił pojedynczy diamencik na każdym paznokciu. bez komentarza) uśmiechałam się głupio do obiektywu aparatu, żeby mieć kolejną słit focię na naszą-klasę. Bez komentarza x2.
Zdjęcie było sprzed dwóch lat, jednak patrząc wczoraj w lustro zaczęłam się zastanawiać jak bardzo się zmieniłam. I czy w ogóle się zmieniłam. 
Zaczęłam otwarcie wyrażać swoje zdanie, nie przejmując się opinią innych na mój temat. To na pewno. Zaczęłam bardziej myśleć o sobie, niż o innych, chociaż altruizm i strach przed urażeniem uczuć innych nadal we mnie tkwią. Niby to powinny być pozytywne cechy, ale ja je biorę za moje słabości. 
Nie będę się nad sobą dłużej roztrząsać. To bezcelowe. Przyjmę, że się zmieniłam. 
Ale co z tego? Czuję, że zmieniając się coś straciłam. Oczyściłam swoje towarzystwo z tzw. "toksycznych osób" (czytaj 98% znajomych). Niestety pozbywając się ich straciłam też kilka osób, za którymi teraz tęsknię. Co prawda nigdy ich nie uważałam za swoich przyjaciół, raczej za dawnych towarzyszy zabaw. O dziwo są to sami faceci, ale to też zostawię na inny raz. Chciałabym się z nimi dalej spotykać, ale oni uznali mnie za tą "złą", która stawia ich na równi z tymi, którym z radością powiedziałam co o nich myślę. Wiem, że ta głupia tęsknota zniknie w ciągu roku, ale póki co jest mi ciężko. A sny nie ułatwiają mi życia.
Żegnajcie 2%.

2 komentarze:

  1. ja kiedyś, brzydko mówiąc, "wymieniłam" sobie prawie cay zestaw przyjaciół i znajomych na innych i wyszło podobnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. AniaK.: Widocznie to reguła. Ryzyko, które trzeba podjąć jeśli chce się coś zmienić.

    OdpowiedzUsuń